Sz(k)ot, Sz(k)ot, Sz(k)ot!

mcgill

Klątwa Crucible – Mark Selby 1:0. Klątwa ma wciąż 100% skuteczności na „świeżych” mistrzach świata. Żadnemu snookerzyście, który zwyciężył w Cru po raz pierwszy, nie udało się obronić tytułu. Mark Selby też nie obroni. Nie zagrał w drugiej rundzie źle, ale zderzył się ze ścianą. Sympatyczną, uśmiechniętą, rudą ścianą. Ściana nazywa się Anthony McGill i poświęciliśmy mu już tutaj co najmniej kilka zdań. Młody Szkot od początku meczu dobrze radził sobie z Jesterem, po czym odsunął go na odległość kilku frejmów i nie pozwolił mu na kolejny ze słynnych powrotów. McGill nie dał się przestraszyć, nie dał się zanudzić, nie wymiękał w grze taktycznej, a kiedy trzeba było wbijać, ręka mu nie drżała. A może i nawet drżała, w końcu Higginsowi też drży, ale Little McNugget i tak trafiał bile pod dużą presją. Niesamowity występ, tym bardziej, że przecież McGill to debiutant! Mark Selby podkreślił, że nie ma powodu, by Ants nie kontynuował swojego uśmiechniętego marszu aż do finału.
Przed Szkotem ćwierćfinałowy pojedynek z Shaunem Murphym lub Joe Perrym. Jeśli do 1/4 awansuje Murphy, jedno w tym spotkaniu będzie pewne – obaj zawodnicy zagrają z wypiekami na twarzy. W obu przypadkach my będziemy natomiast oglądać ten mecz z wypiekami na twarzy, a szczęśliwcy być może i z wypiekami na stole 😉
Wspomniałam o Higginsie, który rozegrał drugą sesję spotkania z Dingiem Junhuiem. Sprawa jest prosta, Higgins nie wyszedł do Iron Sky i przegrywa 7:9. Przegrywa także Dott z Binghamem i przegrywa Hawkins z Allenem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *